W aktualnym numerze
GRAFOLOGIA I COACHING a rozwój człowieka - Rozmowa z Lucyną Baca-Lönn, założycielem i dyrektorem firmy Graphology Solutions Group
Prestiż: Jest Pani grafologiem, ale z pierwszego wykształcenia filologiem. Od filologii do grafologii daleka i bliska zarazem droga? Lucyna Baca-Lönn: Zarówno języki, jak i grafologia są moją pasją, a zaangażowanie się w te dyscypliny naukowe wypływa z mojej wewnętrznej potrzeby. Grafologia jest zajęciem fascynującym i odkrywczym do tego stopnia, że apetyt na jej zgłębianie rośnie w miarę zajmowania się tą szacowną dziedziną naukową. Grafologia, służąc poznaniu, zrozumieniu i rozwojowi człowieka, wkracza na tereny psychologii i duchowości człowieka. Jest to więc zajęcie wyjątkowo ciekawe, chociażby z tego punku widzenia. W moim przypadku grafologia jest integralną częścią mojej istoty, odkryłam bowiem na pewnym etapie swojego życia, że jest to powołanie, dar i przywilej, który pozwala na poruszanie się w świecie zdyscyplinowanego myślenia i pozytywnych emocji. Szczególnym szacunkiem otaczam grafoterapię, która jest przyjaznym i skutecznym narzędziem do pracy nad sobą. Celem wyjaśnienia przytoczę, że grafoterapia to nauka behawioralna, która z pomocą zaprojektowanych wzorców pisma zmienia ograniczające aspekty osobowości autora rękopisu na pozytywne i wspierające. I co uzyskujemy? W efekcie zastosowania zdrowych wzorców pisma w sposób naturalny uwalniamy wzorce pisma nas ograniczające. Jednocześnie rekonfigurujemy neurologiczne połączenia i ścieżki w naszym mózgu. Ten proces jest cenny dla ludzi, którzy są zdeterminowani uwolnić się od przeszłości i pragną pełnej ekspresji oraz realizacji samych siebie w życiu. Grafologia pozwala mi żyć pełnią życia, cieszyć się nim i kochać je jako dar cenny i nadzwyczajnie piękny. Dzięki grafologii mogę dzielić się z ludźmi swą wiedzą, by pomóc im być i stawać się sobą, pomóc rozwijać im skrzydła. I jest to szlachetne, unikatowe w swej skali zajęcie, które satysfakcjonuje. Poza tym grafologia posiada szacowną historię sięgającą czasów starożytnych, Chin, Egiptu, Grecji, a być nestorką tak znakomitego dziedzictwa kulturowego, a za taką się uważam, jest wyjątkowo atrakcyjnym przywilejem.
Prestiż: Kiedy, gdzie i jak odkryła Pani grafologię?
Lucyna Baca-Lönn: Zainteresowałam się nią w okresie uczęszczania do liceum w Wadowicach, tego samego, w którego ławach zasiadał papież Jan Paweł II. Trudno mi to racjonalnie wytłumaczyć, ale przy każdej okazji, gdy zaglądałam do księgarni w drodze ze szkoły do domu, do rąk wpadały mi, niejako same, książki o grafologii. Były tak ciekawe, że zaczęłam się szerzej nią interesować. Fakt, że z pisma można się tak wiele dowiedzieć o osobie, określić jej profil osobowościowy oraz preferencje, odkryć jej system wartości i odtworzyć obiektywny obraz człowieka, bo gwoli prawdy pismo jest autentycznym, wolnym od retuszu zdjęciem osoby – był dla mnie inspirujący na tyle, by poświęcić grafologii późniejsze dorosłe już życie, chociaż wtedy jeszcze o tym nie miałam pojęcia.
Prestiż: Widocznie zadziałała wadowicka magia, a magii tego miejsca chyba nie da się racjonalnie wytłumaczyć…
Lucyna Baca-Lönn: …otóż to, niezależnie bowiem jak można było wtedy określić ten inspirujący mnie wpływ magii wadowickiej, okazać się miało później, jak niezbadane są ścieżki poznawcze, zwłaszcza jeśli ocierają się o zajęcia, którymi się obecnie param, a zajmuję się przecież dyscypliną naukową. W jej rozumieniu i poznawaniu pomogły mi studia językowe na Uniwersytecie Jagiellońskim i Uniwersytecie w Sztokholmie, które zaowocowały biegłą znajomością języka rosyjskiego, angielskiego i szwedzkiego (rozumiem też francuski). Polsko-szwedzki dualizm językowy i kulturowy w domu z racji powiązań rodzinnych uważam za przywilej, gdyż ubogaca i poszerza percepcję rzeczywistości. To dzięki mojej pasji lingwistycznej z sukcesem prowadziłam dział języków słowiańskich dla renomowanej firmy szwedzkiej zarówno w Sztokholmie, jak i w Moskwie, a były to moje pierwsze kroki na rynku pracy. Jestem też, jako jedyna w Polsce, absolwentką i członkinią The British Academy of Graphology, respektowanej przez świat naukowy instytucji, w której zdobywa się wykształcenie grafologiczne. Akademii, której ukończenie wprowadza na salony tej dziedziny wiedzy. Jest to też instytucja wpółdefiniująca normy etyczne dla grafologii światowej, stąd moja działalność, wypełniając w Polsce normy standardów brytyjskich, staje się niejako wyznacznikiem etyki tego zawodu w kraju. Uzyskałam akredytację jako pierwsza Europejka z The International Institute of Handwriting Studies w Kalifornii na praktykowanie grafoterapii według kanonów tej respektowanej instytucji.
Prestiż: Tego zajęcia można się więc nauczyć, ale jest to zawód odpowiedzialny w tym sensie, że od grafologa przy jego wykonywaniu wymaga się odpowiedzialności, zawodowego etosu, jako że praca grafologa przydatna jest w wielu obszarach działalności człowieka, także i takich, w których etyka grafologa staje się oprócz potencjalnych kompetencji osoby badanej probierzem w wyznaczaniu karier, np. w biznesie?
Lucyna Baca-Lönn: Jest to oczywiście bardzo pożyteczny i odpowiedzialny zawód, bo grafologia może być narzędziem do pracy nad sobą, ale także stać się propagatorem wiedzy, której stosowanie w postaci grafologicznego instrumentu może służyć, np. procesom rekrutacyjnym, doborowi partnerów biznesowych i członków zarządu firm, ocenie potencjału dyrekcji, w ogóle wszelkim procesom zachodzącym w działach personalnych firm. Z tego też punktu widzenia grafologia tworzy wartość wielce przydatną dla oceny i rozwoju struktur społecznych. A że jej uprawianie łączyć należy z etosem zawodowym, to rzecz więcej jak oczywista, bo dyscyplina ta bardzo głęboko wnika i analizuje cechy człowieka.
Prestiż: Czy grafologia nie wkracza jednak zbyt głęboko w pole zwane intymnością osoby ludzkiej?
Lucyna Baca-Lönn: Odpowiem: Homo sum, humani nihil a me alienum puto – „Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce”. Rzeczywiście, ta dziedzina wiedzy pozwala odkrywać zalety, ale i słabe strony badanej osoby, tak więc jest to pole wrażliwe na wszelkie działania zewnętrzne. Jednak ta dyscyplina akurat może być uprawiana w delikatny sposób, bo anonimowo i co ważne, grafolog daleki jest od oceny ludzi, a jedynie stwarza portret osobowościowy, obraz, który pozwala nakreślić np. preferencje, przydatność do wykonywania funkcji zarządczych przez osoby ubiegające się o piastowanie ważnych stanowisk, a o osoby o odpowiednich kwalifikacjach podpartych cechami nakreślonymi przez grafologiczne badania zabiegają choćby wielkie koncerny. Jako grafolog staję twarzą w twarz z autentycznym obliczem ludzi, przyjmuję ich takimi, jakimi są naprawdę.
Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Prestiż who is who 1/32/2012.

