Archiwum numerów
SONIA GANDHI – Niekoronowana królowa Indii
Sonia Gandhi to autentyczna Włoszka o... hinduskim sercu. Jej historia jest prawie jak z Bollywood, choć z wyraźnym zabarwieniem politycznym.
Urodziła się w 1946 r. w Lusiana niedaleko Vicenzy jako Sonia Maino, w rodzinie włoskiego majstra budowlanego. Gdy miała pięć lat jej rodzina przeniosła się do Orbassano w okolicach Turynu. Jako 18-letnia dziewczyna wyjechała do Anglii, aby uczyć się języka. Dzisiaj można powiedzieć, że właśnie wtedy wszystko się zaczęło…
Wieczorami i w weekendy dorabiała jako kelnerka w jednej z restauracji w Cambridge. Tam poznała młodego hinduskiego studenta inżynierii. Był nim Rajiv Gandhi – syn Indiry Ganhdi i wnuk Jawaharlala Nehru, słynnych hinduskich polityków. Jak później wielokrotnie podkreślała, nie miała zbyt dużej wiedzy na temat kraju, z którego pochodził jej ukochany mężczyzna. „Indie kojarzyły mi się z wężami, słoniami i dżunglą, ale nawet dokładnie nie wiedziałam, gdzie to jest” – przyzna w jednym z wywiadów. W liście do swojej rodziny napisała: „Zakochałam się w Hindusie. To książę, o jakim zawsze marzyłam”.
Decyzja o ślubie i wspólnym życiu z ukochanym Rajivem nie była łatwa. Sonia dla Hindusów była przecież kimś obcym, spoza indyjskiej religii i kultury, pochodziła z katolickiej rodziny. W Indiach śluby miały charakter kontraktów pomiędzy dwiema rodzinami. Jednak – być może przeczuwając, że z przyszłą synową będzie mieć wiele wspólnego – Indira Gandhi wyraziła zgodę, aby jej syn poślubił „włoską dziewczynę”. Tym samym tak zaczął się pochód Sonii Maino z ziemi włoskiej do... hinduskiej. Po trzech latach znajomości - w lutym 1968 roku, w Delhi - Rajiv i Sonia przyrzekli sobie miłość i wierność aż do śmierci. Ceremonia była skromna, miała tradycyjną hinduską oprawę. Sonia ubrana w różowe sari – to samo, które miała na sobie w dniu ślubu Indira – wykonane z bawełnianej nici, utkanej przez Jawaharlala Nehru podczas jego pobytu w więzieniu kolonialnym, nie wiedziała wtedy jeszcze, że zostanie... niekoronowaną królową Indii.
Sonia Gandhi zamieszkała w Indiach. „Miłość daje siłę. Chciałam być z Rajivem, choć na początku bardzo brakowało mi Włoch. Potem doszłam do wniosku, że nie mogę trzymać się obu krajów. Postanowiłam więc zerwać kontakty z rodzinnymi stronami. Dopiero kiedy poczułam, że zapuściłam korzenie w Indiach, zaczęłam znów spotykać się ze starymi znajomymi” - mówiła. Młoda kobieta szybko zaaklimatyzowała się w nowym kraju, nauczyła się języka hindi, zaczęła ubierać się według tamtejszych zasad, poznała tajniki hinduskiej kuchni. Indie zawsze były krajem, w którym bardzo trudno można było uzyskać obywatelstwo. Mimo że rodzina, do której weszła, była bardzo znana i poważana, Sonia otrzymała je dopiero na początku lat 80. Urodziła Rajivowi dwoje dzieci – Rahula (1970) i Priyankę (1972). Przefarbowała włosy z blond na ciemne, przyzwyczaiła się do noszenia sari. „Robiłam to etapami. Początkowo sari nosiłam od czasu do czasu, teraz nie mogę sobie wyobrazić, że kiedyś chodziłam w spódnicach i dżinsach” – zdradziła. Mimo że nie odrzuciła wiary katolickiej, oddaje cześć hinduskim bogom. Podczas pogrzebu Matki Teresy publicznie odmówiła przyjęcia komunii świętej.
Żona Rajiva Gandhiego nie przypuszczała, że jej mąż – inżynier, który otrzymał licencję pilota i zaczął pracować w Indian Airlines, stanie się czołowym politykiem kraju. Jeszcze mniej prawdopodobna wydawałaby się jej myśl, że to ona będzie bardzo blisko objęcia stanowiska premiera kraju, w którym wiele osób nadal uważa ją za cudzoziemkę. Jej czynnie zaangażowana w politykę teściowa na swojego następcę wyznaczyła swojego drugiego syna, brata Rajiva – Sanjaya. Jednak w 1980 roku podczas wykonywania akrobacji samolotowych Sanjay zginął. Niejako pod presją matki Rajiv musiał przekwalifikować się z pilota w polityka. Sonia z godnością zaczęła wypełniać obowiązki małżonki podczas oficjalnych ceremonii, przyjęć i wyjazdów. Mimo początkowego gniewu i sprzeciwu cicho przyjmowała ciągle pojawiający się w hinduskiej prasie i mediach epitet „italian-born”.
Teściowa Sonii była jedynym dzieckiem pierwszego premiera, legendy Indii - Jawaharlala Nehru. Po śmierci Nehru naciskano, aby poszła w jego ślady. Wybrano ją do parlamentu z ramienia tej samej partii - Indyjskiego Kongresu Narodowego. Później została ministrem w gabinecie Lal Bahadur Shastri, a po jego śmierci w 1966 r. przywódczynią partii, a tym samym premierem Indii. Stanowisko to piastowała - z trzyletnią przerwą w latach 1977-80 - do zamachu w 1984 roku. Zginęła zastrzelona we własnej rezydencji przez swoich dwóch sikhijskich ochroniarzy. Pięć miesięcy wcześniej Indira Gandhi wydała połączonym siłom hinduskiej armii i policji polecenie zaatakowania świętego miejsca sikhów, jaką była Złota Świątynia w Amritsarze. Na jej terenie ukrywał się Bhindrawale – jeden z najbardziej radykalnych przywódców tego ugrupowania. Podczas ataku zginął razem z sześciuset swoimi zwolennikami. Sikhowie przysięgli zemstę. Do dzisiaj nie wiadomo, dlaczego osobisty sekretarz Indiry anulował wcześniejszą decyzję wysokiego oficera policji o usunięciu sikhów z szeregów ochrony pani premier. W dzień zamachu Indira Gandhi miała udzielić wywiadu irlandzkiej telewizji. Jej rozmówcą miał być znany aktor i reżyser Peter Ustinov.
Cały artykuł przeczytasz w nr. 2(26)2010-3(27)2010.

