Archiwum numerów
BANKI I BANKOWCY W ŚWIECIE FINANSÓW - Rozmowa z Arturem Tomaszewskim – wiceprezesem zarządu Banku DnB NORD Polska SA z siedzibą w Warszawie.
W świecie finansów rola banków jest nie do przecenienia. Banki są instytucją zaufania publicznego. Nie jest też tajemnicą, że banki zarabiając na swoich produktach, służą gospodarce i ludziom. Gospodarka bez banków po prostu nie istnieje. Z ich usług korzystają zarówno zwykli zjadacze chleba, jak i dżentelmeni w białych kołnierzykach, bo biznes bankowy jedno ma imię, choć klientela rozmaita. Różni są też bankowcy, mimo że jedną tworzą klasę. Dobrze jest jednak wiedzieć who is who w tej branży, bo od wyboru banku zależy czasem... życie.
Prestiż: Jak zostaje się bankowcem?
Artur Tomaszewski: Nie jestem ekonomistą z wykształcenia, jestem informatykiem. Ukończyłem Politechnikę Poznańską, Wydział Informatyki. Po studiach, po trzech latach pracy w tym zawodzie stwierdziłem jednak, że informatyka, programowanie, praca wyłącznie z komputerem – niestety – nie są moją życiową pasją. Raczej interesowały mnie kontakty z ludźmi i realny biznes. Zdecydowałem się więc poszerzyć swą wiedzę o studia ekonomiczne MBA w Wielkiej Brytanii i od tego czasu, około 15 lat pracuję w bankowości i chyba na stałe związałem się z biznesem.
Prestiż: Jak wielki jest bank, którym Pan zarządza?
Artur Tomaszewski: Czy to jest ważne, czy bank jest duży, mały czy średni? Ważniejsze są inne elementy, zwłaszcza z punktu widzenia klienta. Raczej zapytałbym, czy bank jest bezpieczny, czy troszczy się o klienta, co ma ciekawego do zaoferowania. A jeśli chodzi o skalę działania, to powiem tak: ważne jest to, do jakiej grupy finansowej się dzisiaj należy, zwłaszcza w dobie globalizacji, także w świecie finansów. Nasz bank ma bardzo silnego właściciela. Norweski Bank DnB NORD, drugi co do wielkości bank w Skandynawii, dysponuje 260 mld euro sumy bilansowej, co oznacza, że jest około 5 razy większym bankiem od PKO BP, a to dlatego, że działa nie tylko w Skandynawii, ale na całym świecie w pewnych branżach i cieszy się bardzo wysokim ratingiem finansowym (AA jest jednym z najwyższych), regularnie, nawet w czasach kryzysu, odnotowywał wysokie zyski i zwroty na kapitale, nie potrzebował od państwa ani od żadnego innego akcjonariusza pomocy finansowej, wręcz przeprowadził dodatkową publiczną komercyjną emisję akcji, przez co powiększył kapitał i inwestuje na świecie, w Polsce i w krajach bałtyckich. Nasz Bank w Polsce, spółka córka DnB NORD, jest bankiem średniej wielkości, jesteśmy mniej więcej w połowie stawki polskich banków (trzecia dziesiątka, jeśli chodzi o sumę bilansową i kapitały), ale sukcesywnie przesuwamy się w tej hierarchii do przodu.
Prestiż: Bank inwestuje. Co to oznacza?
Artur Tomaszewski: Rozwój banku polega m.in. na pozyskiwaniu nowych klientów i rozwijaniu działalności bankowej z już istniejącymi, a do tego potrzebne są dwa elementy: ludzie i kapitał. Ludzie w bankowości są najważniejsi, bo to oni tworzą produkty, rozmaite rozwiązania, komunikują się z klientami. Bank na etapie szybkiego rozwoju, zanim osiągnie wystarczającą skalę operacji, nie jest na tyle rentowny, by przeznaczając zyski na zwiększenie kapitału, mógł rozwijać się samodzielnie. Nasz Bank ma znaczne ambicje w kwestii rozwoju, nie chce wzrastać w skali 3–4% rocznie, a zamierzamy sięgać po 20% rocznie i więcej. To oznacza, że w fazie tego szybkiego wzrostu musimy pozyskać dodatkowe wsparcie od akcjonariuszy, musimy zostać dokapitalizowani praktycznie co rok, aby wystarczyło pieniędzy na dodatkową – w stosunku do wzrostu rynku – skalę udzielanych kredytów czy skalę inwestycji w nowe produkty i sieć dystrybucji. Do tej pory właściciel inwestował w nas, powiększając kapitał, ale także wspierał finansowo w inny sposób. Trzecim elementem równie ważnym jest posiadanie finansowania dla akcji kredytowej. My to finansowanie od właściciela uzyskujemy i co ważne – jest to finansowanie długoterminowe, co pozwala angażować się w długoterminowe projekty.
Cały artykuł przeczytasz w nr. 2(26)2010-3(27)2010.

