Archiwum numerów

PECUNIA NON OLET - Rozmowa z Markiem Słodkim – finansistą, właścicielem Grupy Ubezpieczeniowo-Finansowej APEKS, dyrektorem regionalnym SKOK Wesoła z siedzibą w Krakowie.

Nie trzeba być ekonomistą, aby wiedzieć, że gospodarka każdego kraju dzieli się na realną – czyli przemysł, rolnictwo, handel i usługi – oraz wirtualną, to znaczy rynki finansowe, banki i fundusze inwestycyjne. Zadaniem pierwszej jest wytwarzać dobra, drugiej – dostarczać kapitał. Kryzys finansowy pojawia się, gdy gospodarka wirtualna zaczyna kuleć. Nie trzeba być ekonomistą, ale dobrze orientować się... „co w trawie piszczy”. Z rozmowy poniżej dowiemy się m.in. o czymś co jest, chociaż go nie ma.

Prestiż: Na czym polega zajęcie, którym się Pan ostatnio zajmuje?

Marek Słodki: Jest to zajęcie ciekawe o tyle, że zajmuję się sprzedażą rzeczy umownych, czyli pieniędzy i ubezpieczeń. To są wirtualne wartości, gdyż w rzeczywistości stanowią towar dość niewidoczny, aczkolwiek na tyle pożądany, popularny i potrzebny, że ludzkość najprawdopodobniej przez wiele lat się go nie pozbędzie. Aktualnie pełnię funkcję dyrektora regionalnego jednej z instytucji finansowych, jaką jest SKOK Wesoła, a niezależnie od tego – od 12 lat, kiedy stworzyłem grupę ubezpieczeniowo-finansową, która zajmuje się finansami w szerokim znaczeniu tego pojęcia oraz towarzyszącymi mu zjawiskami, jakimi są ubezpieczenia – zajmuję się tymi zagadnieniami.

Prestiż: Tę działalność można określić jako biznes? Marek Słodki: Wszystko, co „robimy” dla zarabiania pieniędzy, jest biznesem. W moim przypadku praca ta polega na pomaganiu innym w uprawianiu biznesu, i jest to działalność równie wymierna jak każdy inny biznes w rodzaju usługi czy bezpośredniej sprzedaży materialnego towaru. Prestiż: O jaką klientelę chodzi w tej działalności?

Marek Słodki: Skupiamy się na współpracy z przedsiębiorcami i finansujemy klientów detalicznych w zakresie ich potrzeb konsumpcyjnych. Ja osobiście specjalizuję się we współpracy z firmami bądź z ludźmi, którzy mają pomysły na zarabianie pieniędzy, uczestnicząc w tym procesie zarówno w fazie tworzenia, planowania biznesu, jak i realizacji pomysłu, oczywiście do pewnego momentu, od którego przedsięwzięcie takie zaczyna już żyć własnym „życiem”. Mówiąc inaczej, wprowadzamy pieniądze do obiegu, aby – jak krew, która jest niezbędna dla organizmu – zaczynały krążyć i służyć do wytwarzania dóbr.

Prestiż: A więc chodzi o zdobywanie pieniędzy dla określonych podmiotów w celu zaspokajania ich potrzeb...

Marek Słodki: Dla jaśniejszego obrazu tej działalności należałoby wyjaśnić kilka istotnych spraw. W powszechnym odczuciu w zasadzie człowiekowi potrzebne są pieniądze po to, by coś sobie mógł po prostu kupić. Same pieniądze nie są mu potrzebne, bo jeśli już je posiada, najczęściej je wydaje na dobra, które znajdują się w sferze jego potrzeb, zainteresowań, marzeń itp. Jest też szersza grupa osób, prywatnych inwestorów, dla której pieniądze są towarem bezpośrednim, a inwestowanie i obrót kapitałem powodują, że pieniądze są pomnażane. Ale są i tacy ludzie, którzy lubią mieć pieniądze dla samego ich posiadania. Grupa ta właściwie ich nie wydaje, a sama świadomość, że można je wykorzystać do ewentualnego kupowania, sprawia najprawdopodobniej większą przyjemność niż przykrość ich wydawania. Grupa tzw. oszczędnych, którzy pieniądze gromadzą dla samych pieniędzy, jest duża, ale „potrzebujących” jest więcej. W mojej działalności wszystkie te grupy są ważne, ponieważ ci, którzy lokują, dostarczają towar, który mogę przekazać tym innym, którzy pieniądze chcą wydawać, Oczywiście w ramach bezpieczeństwa musimy stworzyć cały system, by zapewnić możliwość zwrotu powierzonych pieniędzy. System jest dość prosty…

Cały artykuł przeczytasz w nr. 2(26)2010-3(27)2010.

Email