Archiwum numerów

RYNEK PEŁEN NIESPODZIANEK - Rozmowa z Edwardem Trzoskiem, szefem Grupy Inwestycyjnej BEL i wiceprezesem zarządu Izby Handlowej Izrael – Polska z Tel Awiwu

Architekci utopijni marzą o przebudowie miast. W ich głowach powstają wirtualne, kosmiczne projekty, które być może w przyszłości zawojują realny świat. By ludzie, a zwłaszcza środowiska opiniotwórcze, zaczęli te pomysły traktować serio, należałoby pewnie odwołać się do opinii poważnych deweloperów obarczonych odpowiedzialnością za krajobraz miast, bo to oni najlepiej znają realia oraz potrzeby i gusta swej klienteli, wiedzą, po co inwestują, ale chodzą po ziemi i nie bujają w obłokach.

Prestiż: Zajmowanie się inwestycjami na rynku nieruchomości to trudne zajęcie?

Edward Trzosek: Trudne, ale interesujące na tyle, by się nimi zajmować, zwłaszcza jeśli jest się deweloperem. Z wykształcenia jestem specjalistą od technologii i organizacji budownictwa po Politechnice Warszawskiej. Z zakresu gospodarki nieruchomościami ukończyłem studia podyplomowe. Mam więc teoretycznie podstawy i przygotowanie by być deweloperem. Rynek nieruchomości kryje jednak wiele niespodzianek, które niekiedy odkrywa się dopiero w trakcie prowadzonej działalności. Dość często są to sprawy trudne, ale i interesujące zarazem, choć stresujące, bo związane z bardzo dużymi konsekwencjami i odpowiedzialnością zawodową.

Prestiż: Zarządza Pan spółkami z Grupy Inwestycyjnej BEL?

Edward Trzosek: Zarządzanie spółkami prawa handlowego jest jedną z dziedzin, którymi się zajmuję w okresie mojej samodzielnej działalności gospodarczej od roku 1987. Jest to ogromny obszar przepisów gospodarczych, ale również wiedzy rynkowej i ludzkiej.

Prestiż: Czy rynek nieruchomości w Polsce jest osadzony na solidnej podstawie, oparty jest na stabilnym prawie? Jakich zagrożeń na tym polu doświadcza deweloper?

Edward Trzosek: Deweloperzy, ale i wszyscy zainteresowani tym rynkiem, muszą się liczyć w praktycznym działaniu z niespodziankami, żeby nie powiedzieć – z pułapkami wynikającymi z niejednoznacznych przepisów obowiązującego prawa. Należy brać też pod uwagę sprzeczne i zaskakujące decyzje administracyjne oraz orzeczenia sądów. Stąd ryzyko inwestowania w nieruchomości w Polsce jest dość duże, zwłaszcza wtedy, kiedy nie ma się respektu wobec tego prawa. Z tego też powodu m.in. ten obszar rynku jest dla mnie pewnego rodzaju wyzwaniem, bo prawidłowe poruszanie się w ramach tych zagadnień wymaga dogłębnej wiedzy i ustawicznego jej poszerzania i aktualizacji. Wymaga także szczególnej, może nawet benedyktyńskiej dociekliwości, zmierzającej do właściwego rozwiązywania każdej sprawy związanej z nieruchomościami. Z mojego dotychczasowego doświadczenia wynika bowiem, że właściwie każda inwestycja na tym rynku niesie z sobą zagrożenia, bo za każdym razem inna jest sytuacja faktyczna i prawna. Stąd w pewnym sensie – w mojej ocenie – deweloper musi myśleć jak prawnik i powinien przewidywać skutki swych decyzji, nawet w dłuższej perspektywie czasowej, oraz brać pod uwagę wszystkie zmiany zarówno rynkowe, jak i prawne, czy te dotyczące stosunków własnościowych.

Cały artykuł przeczytasz w nr. 2(26)2010-3(27)2010.
Email