Archiwum numerów

KUPOWANIE RYZYKA - Rozmowa z Tomaszem Korabem, wiceprezesem zarządu OPERA Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych SA

Fundusze inwestycyjne w Polsce, jakkolwiek są jeszcze stosunkowo młodym instrumentem finansowym umożliwiającym Polakom pomnażanie środków, zdążyły się już zadomowić w świadomości Polaków. Niemniej wiedza o nich nadal nie jest dostateczna. OPERA Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych uchyliło rąbka tajemnicy tej działalności.

Prestiż: Co generalnie oznacza nazwa Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, o co chodzi w tym pojęciu?

Tomasz Korab: Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych jest spółką, która w systemie prawnym ma wyłączne prawo tworzenia, reprezentowania i zarządzania funduszami inwestycyjnymi. Fundusze te są instytucjami zbiorowego inwestowania, którym inwestorzy powierzają swe środki a Towarzystwo zarządza nimi według zasad określonych w prawie i statucie. Statut funduszu określa strategię, zgodnie z którą zarządzający inwestują zgromadzone w nim aktywa. Każdorazowa zmiana tego dokumentu jest zgłaszana do Komisji Nadzoru Finansowego, która kontroluje działanie Towarzystwa.

Prestiż: Kim są klienci funduszu?

Tomasz Korab: W zasadzie mogą być nimi wszyscy. Zarówno osoby fizyczne, jak i wszelkie podmioty, które poszukują optymalnego sposobu inwestowania swoich oszczędności i są gotowe podjąć większe ryzyko niż w przypadku lokaty bankowej. Fundusze mają do dyspozycji szeroką gamę aktywów, od najbardziej bezpiecznych – instrumentów rynku pieniężnego, tj. bony skarbowe, przez obligacje Skarbu Państwa i obligacje korporacyjne, po bardziej ryzykowne, włączając w to akcje, nieruchomości czy towary giełdowe.

Prestiż: Do jakiego rodzaju funduszy można przystąpić i jak je wybierać?

Tomasz Korab: Możliwości jest wiele. Istnieją fundusze otwarte, dostępne w szerokiej sieci dystrybucji, które zazwyczaj mają uproszczoną politykę inwestycyjną. Ich działalność jest mocno ograniczona przez regulacje prawne. Znamy je pod nazwą funduszy gotówkowych, obligacji, funduszy zrównoważonych czy funduszy akcji. Klienci o nieco zasobniejszych portfelach, mający bardziej wyszukane potrzeby w zakresie inwestycji, poszukują indywidualnej usługi, bądź bardziej wyrafinowanych metod inwestowania. Dla tych klientów, tzw. inwestorów kwalifikowanych, zwykle próg wejścia jest dużo wyższy i wynosi równowartość w złotych 40 000 euro. Prawo unijne zakłada, że inwestor lokujący taką kwotę ma większą wiedzę i świadomość tego, w co inwestuje. Dlatego fundusze stosujące minimalny próg inwestycji są mniej uregulowane prawnie – mogą bardziej koncentrować swoje inwestycje, mają możliwość inwestowania w mniej dostępne kategorie lokat, np. towary giełdowe, praktycznie na całym świecie. Tendencja, widoczna w systemie bankowym, była jak dotąd taka, że towarzystwa pozyskiwały około 80% aktywów od własnego banku. Dla przykładu: jeśli klient pojawił się w ING, to sprzedawano mu fundusze z grupy ING, w Pekao z grupy Pioneera. Jednak coraz liczniejsza grupa klientów zrozumiała, jak ważna jest dywersyfikacja swojego portfela i nie chce już wyłącznie funduszy z grupy danego banku. Właśnie klienci o wyższej świadomości inwestycyjnej trafiają do takich firm, jak OPERA TFI, której fundusze prowadzą elastyczną i aktywną politykę inwestycyjną, niezależnie od jakiegokolwiek banku. Klienci wybierają naszą ofertę także ze względu na motywację zarządzających, bowiem spółka żyje wyłącznie z zarządzania aktywami, a nie jest częścią jakiejś wielkiej grupy finansowej, w której tego typu działalność jest tylko jednym z biznesów, niekoniecznie akurat tym największym i najważniejszym. Prestiż: Wśród klientów OPERA TFI jacy klienci są najliczniejsi? Tomasz Korab: Prowadzimy w zasadzie dwie linie biznesowe. Są to fundusze z grupy OPERA i tu zdecydowanie dominują osoby fizyczne o wyższym niż przeciętnie poziomie zamożności, z tzw. górnej półki, dysponujące aktywami od kilkuset tysięcy do kilkudziesięciu milionów złotych. W funduszach z grupy Novo, które przejęliśmy od skandynawskiej grupy SEB TFI, inwestuje około 30 000 klientów detalicznych, którzy nabywają jednostki za pośrednictwem sieci dystrybucji obejmującej biura maklerskie, banki, Internet i firmy ubezpieczeniowe.

Cały artykuł przeczytasz w nr. 2(26)2010-3(27)2010.
Email